14 listopad 2017 | Przez: SPEEDMAN

362 zawodników z 50 krajów zebrało się na torze ...

28 październik 2017 | Przez: SPEEDMAN

Był pot, były łzy, błędy, kary, adrenalina i ...

21 październik 2017 | Przez: SPEEDMAN

Gosia Rdest ukończyła sezon Audi Sport TT Cup na ...

18 październik 2017 | Przez: SPEEDMAN

Sukcesem polskich kartingowców zakończyła się 15. ...

14 październik 2017 | Przez: SPEEDMAN

Na torze South Garda Karting w Lonato trwa Rok ...

26 wrzesień 2017 | Przez: SPEEDMAN

W miniony weekend najlepsi kierowcy kartingowi na ...

21 wrzesień 2017 | Przez: SPEEDMAN

Łódzki halowy tor kartingowy Racing Center Łódź ...

Naszą podróż na PIKC 2013 rozpoczęliśmy 5 kwietnia 2013 roku. Wspólnie z Mateuszem Bartschem udaliśmy się na lotnisko Kraków – Balice aby o godzinie 6:25 rano wylecieć do Berlina. Tuż po wylądowaniu około 7:40 udaliśmy się na autobus w stronę dworca kolejowego Berlin Hauptbahnhof, skąd około godziny 9:30 odjechaliśmy pociągiem do Szczecina. Około godziny 11:30 dotarliśmy na dworzec Szczecin Główny, skąd taksówką udaliśmy się do hotelu. Po zakwaterowaniu i wzięciu potrzebnych rzeczy, około godziny 12:30 udaliśmy się ponownie taksówką na tor kartingowy SILVER GOKART CENTER.

Już na wejściu powitał nas gospodarz zawodów – Remigiusz Drzazga (również kierowca kartingowy – Team Poland). Wspólnie udaliśmy się w stronę samego toru, który jak się okazało, robi ogromne wrażenie. Asfaltowa nawierzchnia, hala bez jakichkolwiek podpór, nowoczesne bandy oraz cyfrowe wyświetlacze na kierownicy informujące o aktualnych czasach przejazdu – krótko mówiąc – prawdopodobnie najlepszy tor kartingowy w Polsce. Od razu wykupiliśmy pierwsze przejazdy (pakiet 40 min.) i z niecierpliwością czekaliśmy na naszą jazdę. Doważanie do 90 kg i jazda! Mateusz, posiadający spore doświadczenie w kartingu halowym jak i wyczynowym, od początku dobrze asymilował się z torem. Ja (Karol Romańczyk) początkowo musiałem przystosować się do jazdy, jakiej jeszcze nie znałem (szeroki, asfaltowy tor, karty Rimo Evo 5, oraz wiele innych aspektów).

Po pierwszym 40-minutowym treningu (20 minut w normalnym kierunku, 20 minut w rewersie) mieliśmy wstępne zapoznanie z torem oraz sprzętem. Wtedy na tor dotarli także zawodnicy Eagles PolandAlan Raczyński oraz Marcin Gawor, a także Prezes naszego serwisu. Alan i Marcin także przystąpili do treningów, my zrobiliśmy sobie małą przerwę. Około godziny 15 ponownie wsiedliśmy do gokartów, na kolejny 40-minutowy trening. Mateusz doskonalił swoją jazdę, z każdym okrążeniem poprawiając swoje czasy. Tym razem ja również dobrze czułem się już na tym torze. Z każdym kolejnym okrążeniem poprawiałem czasy, które już wyglądały całkiem dobrze w porównaniu z innymi zawodnikami. Ze względu na wyczerpującą podróż do Szczecina, stwierdziliśmy, że 80 minut treningu w piątek będzie wystarczające. Kolejne kilka godzin na torze spędziliśmy na zapoznawaniu się z innymi zawodnikami, którzy regularnie pojawiali się na torze, a także na obserwowaniu ich osiągnięć. Około godziny 20, wraz z drużyną Eagles Poland oraz Prezesem udaliśmy się do hotelu.

Sobotę rozpoczęliśmy od wczesnej pobudki już o 7, aby około godziny 8 pojawić się na torze. Mieliśmy wtedy chwilę czasu na zjedzenie śniadania oraz opracowaniu strategii treningów na ten dzień (jazdy na torze rozpoczynały się od godziny 9). Już od początku do kasy ustawiały się spore kolejki do rezerwacji miejsc w przejazdach (wiele ekip było już na torze). Pierwszy trening zarezerwowaliśmy na godzinę 11 (podobnie jak dnia poprzedniego, dwie jazdy normalnie oraz dwie w rewersie) i w pozytywnych nastrojach wsiedliśmy do wózków. Dopracowywanie techniki oraz wzajemne uwagi pozwoliły nam na  osiąganie czasów, które były dość satysfakcjonujące i konkurencyjne w porównaniu z innymi zawodnikami. Kolejny trening udało nam się zarezerwować około godziny 16, był to dla nas ostatni sprawdzian przed oficjalnymi, wieczornymi treningami. Zarówno Mateusz jak i ja byliśmy zadowoleni z osiąganych czasów i pozytywnie nastawieni na wieczorny trening oraz niedzielne zawody. O godzinie 18:20 rozpoczął się oficjalny briefing, na którym organizatorzy zawodów powitali zawodników, rozlosowane zostały numery startowe oraz omówione przepisy. Zawodnicy mieli wiele pytań, wszystko zostało szczegółowo wyjaśnione, i tak oto mogliśmy przystąpić do oficjalnych treningów. Wykupiliśmy miejsca na późniejsze godziny, i gdy nadeszła nasza kolej, przystąpiliśmy do jazdy. Zarówno w kierunku normalnym jak i w rewersie nasze czasy były konkurencyjne w porównaniu z innymi zawodnikami i pozwalały nam optymistycznie spoglądać na zbliżające się wielkimi krokami zawody. Zaraz po treningu udaliśmy się taksówką do hotelu na zasłużony odpoczynek, po spędzeniu blisko 15 godzin na torze.

Niedzielny poranek, zawody na które wyczekiwaliśmy od miesięcy były już bardzo blisko. Organizatorzy wraz z sędzią głównym Jakubem Litwinem (kierowca Volkswagen Castrol Cup) powitali wszystkich zawodników, zostało zrobione pamiątkowe zdjęcie wszystkich zawodników oraz rozlosowano gokarty do pierwszego wyścigu. Zawody składały się z trzech serii wyścigów eliminacyjnych, w każdej serii każdy zawodnik jechał w jednym wyścigu, a za uzyskane miejsce otrzymywał zgodnie z regulaminem punkty. Przed każdym wyścigiem przysługiwały 4 okrążenia kwalifikacyjne, a czasy w nich uzyskane decydowały o kolejności startowej w danym wyścigu. Zarówno Mateusz jak i ja jechaliśmy w nieco późniejszych wyścigach, dlatego mieliśmy czas na zjedzenie śniadania. Przy okazji okazało się, że o 8 rano na zawody dojechali nowy, bardzo utalentowani zawodnicy – Mathias Grooten z Belgii oraz Sebastian Papke z Niemiec. Gdy nadeszła pora na wyścig F1 (nazwa przypadkowa :), ruszyłem do walki. Losowanie wózka, wrzucenie doważania i do jazdy. Jak się okazało, była to „grupa śmierci”, zawodnicy najmocniejsi na całych zawodach, m. inn. Grooten, Papke, Janecskó, Hanhardt. Kwalifikacje przeszedłem dość przeciętnie, miejsce startowe odległe od pole position jednak chęć walki nie wygasła. Start do wszystkich wyścigów na tych zawodach był „lotny”, moim zdaniem duża lepsza forma startu niż typowy z określonych pól. Starty udany, wyścig przebiegał bez większych problemów, praktycznie przez cały wyścig trzymałem się za zawodnikami jadącymi przede mną, jednakże przez mały błąd w końcówce, ostatecznie nie miałem możliwości podjąć próby wyprzedzania. W czasie wyścigu każdy zawodnik musiał odbyć zjazd do pit stopu, na jego początku należało wcisnąć czerwony przycisk, który rozpoczynał odmierzanie czasu, następnie należało podjechać przed wyznaczoną linię, zatrzymać się i wyczekiwać, aż odliczanie dobiegnie końca i będzie można ruszyć.

[singlepic id=238 w=600 h=480 float=]

W moim przypadku odbyło się to bez problemów. Meta wyścigu i uzyskane 10 miejsce (na 13 startujących), mieszane uczucia, jednak to jeszcze o niczym nie decydowało. Wyścig wygrał Węgier Adrian Janecskó, drugi miejsce zajął Belg Mathias Grooten, a trzecie Niemiec Sebastian Papke. Niedługo później do swojego wyścigu przystąpił Mateusz. Zacięta i równa jazda pozwoliła uzyskać mu 5 miejsce. Gdy pierwsza seria wyścigów eliminacyjnych dobiegła końca, organizatorzy zadecydowali, że gokarty na wszystkie wyścigi zostaną wylosowane na oczach zawodników przez wybraną osobę, małą dziewczynkę, aby usprawnić cały ten proces. Druga seria wyścigów rozpoczęta, z naszego teamu pierwszy do swojego wyścigu przystąpił Mateusz. Konsekwentna jazda pozwoliła mu na uzyskanie 4 miejsca. Kilka wyścigów później nadeszła pora na „mój” wyścig. Ponownie średnio udane kwalifikacje i start z tyłu stawki. Dość dobra jazda, udany pit stop, utrzymywanie dobrego tempa, jednak fatalny błąd na około 6 okrążeń przed końcem. Podczas próby wyprzedzania, zawodnik z którym walczyłem, nie zauważył, że jestem na jego wewnętrznej stronie w zakręcie i uderzył w mój bok, co spowodowało, że spadł na sam koniec stawki w wyścigu. Mój błąd jednakże polegał na tym, iż nie będąc pewnym swojego manewru, postanowiłem oddać zyskaną pozycję zawodnikowi, którego wyprzedzałem, a co się z tym wiązało, straciłem 3 pozycje i spadłem na koniec stawki. Dobra jazdy pozwoliła mi na odzyskanie dwóch pozycji i dojechania na metę na jedenastym miejscu. Po wyścigu byłem zły sam na siebie, wiedząc, że straciłem szanse na dobry wynik, przez oddanie pozycji (jak się okazało po rozmowie z sędzią, zachowanie to nie było potrzebne, gdyż wina leżała po stronie kierowcy, który nie zauważył, że jestem na wewnętrznej stronie w zakręcie). Gdy kolejne wyścigi dobiegły końca, rozpoczęła się trzecia seria wyścigów, tym razem startowałem w wyścigu B3. Wiedziałem, że mam do dyspozycji dobry sprzęt i tym razem mogę uzyskać dużo lepszy rezultat. Kwalifikacje od początku przebiegały pomyślnie, uzyskany 4 czas (ze stratą do pierwszego miejsca 0,06 sek.) dobrze rokował na wyścig. Start do wyścigu był dobry, od początku przebijałem się do przodu, bardzo szybko uzyskując drugie miejsce za Mathias'em Grooten'em. Początkowo utrzymywałem lepsze tempo od Belga, jednakże po kilku okrążeniach to właśnie kierowca przede mną nieco mi odjechał, drugie miejsce wisiało w powietrzu. Postanowiłem, że na pit stop zjadę dokładnie wtedy, kiedy zrobi to Mathias. Na kilka okrążeń przed końcem tak też się stało, pit stop był szybki i udany. Dalsza jazda utrzymywana była na dobrym poziomie, czasy wyglądały dobrze. W pewnym momencie, gdy wjeżdżałem na prostą startową, z pit stopu wyjeżdżał Sebastian Papke i jak się okazało, wyjechał minimalnie przede mną, tym sposobem „wyprzedzając” mnie. Nie ukrywam, że byłem w szoku, kompletnie się tego nie spodziewałem, jednak ciągle miałem w głowie, że jestem na podium. Pomimo lepszego tempa od rywala przede mną, nie zaryzykowałem próby wyprzedzania (tuż za mną jechał Maciej Niewolański i gdyby się nie udało, podejrzewam, że straciłbym podium, a także Sebastian jechał bardzo dobrze w defensywnym stylu, więc zapewne nie byłoby to łatwe). Flaga w biało-czarną szachownicę co oczywiście oznaczało zakończenie wyścigu, a ja byłem bardzo szczęśliwy z uzyskanego podium. Niedługo później do swojego wyścigu przystąpił Mateusz, sprzęt, który miał wylosowany dobrze wspominał z treningów. Rozpoczęły się kwalifikacje, bardzo dobre tempo i Mateusz startuje z pierwszego miejsca! Udany start i od początku dyktowane niesamowicie dobre i równe tempo pozwoliły na wygranie wyścigu. Było już wtedy wiadomo, że nie wystartuje w półfinałach (top 24 zawodników wg klasyfikacji generalnej po wyścigach eliminacyjnych awansowało dalej), jednakże cieszyłem się bardzo z uzyskanego trzeciego miejsca oraz wiedziałem, że na pewno w dalszych wyścigach pojedzie Mateusz. Gokarty, podobnie jak do wcześniejszych wyścigów, zostały wcześniej wszystkim zawodnikom wylosowane. Tym razem jednak wyścigi były nieco dłuższe niż wcześniej. Sam Mateusz swoje stary komentuje następująco:

„Po biegach kwalifikacyjnych zgromadzone 22 punkty dały mi 8 miejsce w klasyfikacji generalnej do wyścigów półfinałowych i finałowych. Niestety pech przy losowaniu i start słabym wózkiem przekreślił szanse na walkę o miejsca w top 5 całych zawodów. Zacięta i ostra walka o każdy centymetr z rywalami dysponującymi lepszym sprzętem pozwoliła mi na uzyskanie 8 miejsca w półfinale. Do finału zakwalifikowałem się z 10 miejsca jadąc z takimi zawodnikami jak Mathias Grooten - Mistrz Świata z 2008 roku, czy Sebastan Papke - aktualny Mistrz Europy. Ciąg dalszy pecha oraz słaby wózek, nie pozwoliły na pokazanie pełni umiejętności, lecz i tak pokazałem swoje serce do motosportu i zacięcie walczyłem o 9 pozycje, od startu do mety, którą ostatecznie udało się wywalczyć, dzięki incydentowi Sebastana Papke zakończyłem finał również na 8 pozycji. W ogólnym rozrachunku, Halowe Mistrzostwa Polski w klasyfikacji generalnej ukończyłem na 10 pozycji, piąty wśród Polaków.

Zawody uważam za bardzo pozytywne doświadczenie, mocna stawka i wysoki poziom zawodów pozwolił na sprawdzenie swoich umiejętności, jednakże tylko raz mogłem je pokazać w jednym z biegów kwalifikacyjnych, gdzie jechałem tempem top 3. Cała impreza bardzo fajnie zorganizowana, bardzo profesjonalnie co robi spore wrażenie jak na Polskie realia. Mam nadzieję, że za rok zrewanżuję się kolegom z zagranicy.”

Pomimo, iż wyścig finałowy dobiegł końca, emocje były wciąż na tym samym poziomie. Sebastian Papke nie mógł wciąż uwierzyć w to, co wydarzyło się w wyścigu, incydent ten prawdopodobnie kosztował go zwycięstwa w całych zawodach (gdyż jechał w wyścigu finałowym na pierwszym miejscu). Niedługo później organizatorzy zaprosili wszystkich uczestników w stronę podium, gdzie miała się odbyć dekoracja zwycięzców oraz oficjalne zakończenie zawodów. Przede wszystkim podziękowania zostały skierowane w stronę wszystkich uczestników zawodów, a także przedstawicielom firm, które były fundatorami nagród oraz pomocnikom, bez których zawody nie odbyłyby się tak sprawnie. Po kolei wyczytywani byli zawodnicy, którzy uzyskali miejsca 1-3 w poszczególnych wyścigach. My czekaliśmy na trzecią serię, gdzie sami mieliśmy stanąć na podium. Najczęściej nagradzanymi zawodnikami byli Mathias Grooten, Sebastian Papke, Matts Breckpot  oraz  Adrian Janecskó. Nadeszła także pora na dekorację wyścigu B3. Był to dla mnie jeden z najmilszych momentów w mojej wyścigowej karierze (która rozpoczęła się zaledwie rok temu). Podium z Sebastianem oraz Mathiasem było niewątpliwie ukoronowaniem mojej pracy. Nadeszła także pora na dekorację wyścigu Mateusza. Na trzecim miejscu podium stanął Krzysztof Walas, drugie miejsce należało do Daniela Romańczuka, natomiast niekwestionowanym zwycięzcą wyścigu był Mateusz Bartsch.

[singlepic id=260 w=600 h=480 float=]

Po zakończeniu dekoracji wyścigów, nadeszła pora na ostateczne podium całej klasyfikacji generalnej. W kategorii Junior zwycięzcą został Jakub Kłęk z Tarnowa, na drugim stopniu podium stanął reprezentant gospodarzy – Paweł Krężelok, natomiast trzecie miejsce zdobył Giovanni Baccellieri. Nagrodą dla zwycięzcy było opłacone wpisowe na Halowe Mistrzostwa Świata w Kartingu Halowym – KWC na torze Racehall w Danii. W kategorii Senior zwycięzcą został Mathias Grooten, drugie miejsce zajął Matts Breckpot, natomiast nieoczekiwanie trzecie miejsce zdobył Sebastian Papke, dla którego było to ogromne zdziwienie – był on bowiem pewien, że po incydencie z finału pozbawił się wszelkich szans na dobry wynik. Zgodnie z regulaminem, nagroda główna, czyli podobnie jak w kategorii Junior wpisowe na KWC zdobył Mikołaj Marczyk z Łodzi, który w klasyfikacji generalnej zajął 5 miejsce. Po rozdaniu nagród głównych, przyszła pora na nagrody dodatkowe. I tutaj szczęście mnie nie opuściło, byłem jednym z szczęśliwców, któremu udało się zdobyć bon na testy kartingowe w zespole ST Racing (przedstawiciel firmy Maranello). Nagroda ta niesamowicie mnie uciszyła i była idealnym dodatkiem podsumowującym zawody. Organizatorzy jeszcze raz podziękowali wszystkim zawodnikom za tak liczne przybycie oraz zapraszali już za rok na PIKC 2014 :)

[singlepic id=268 w=600 h=480 float=]

Zawody zakończone, a więc nadszedł czas na powrót do codziennych realiów. My w odróżnieniu od innych ekip, wylot mieliśmy dopiero w poniedziałek wieczorem. W poniedziałkowy poranek, po spakowaniu walizek, udaliśmy się na pociąg do Berlina, skąd po godzinie 21 odlecieliśmy do Krakowa. PIKC 2013 i dla nas oficjalnie zostało zakończone, do zobaczenia za rok! :)

Szczególne podziękowanie kierujemy do naszej redakcji PolskiKarting.com.pl oraz GokartSystem.pl za wszelką pomoc zarówno w przygotowaniu do zawodów, jak i w ich trakcie. Podziękowania za pomoc w trenowaniu do zawodów składamy torom kartingowym Reskart Racing Rzeszów oraz KRC Kielce. Za wsparcie dziękujemy także dystrybutorowi sprzętu kartingowego ARROXX, firmie Poznan Indoor Karting. Mamy nadzieję, że będziecie nas wspierać także za rok!

tekst - Karol Romańczyk - PolskiKarting.com.pl

Oficjalne wyniki PIKC 2013

Foto galeria z PIKC 2013

Polecane filmy

Serwis informacyjny przeznaczony zarówno dla kierowców wyczynowych oraz tych, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w sporcie kartingowym.

Nasza Kartingowa Mapa Polski prezentuje obiekty sportowe, na których wraz z ze znajomymi możecie rozwijać swoją wyścigową pasję.

Jeśli wiesz o czymś czego nie ma w Naszym serwisie, prosimy o kontakt: redakcja@pkarting.pl